
Nowe kotły gazowe coraz częściej mają oznaczenie H2Ready. Takie urządzenie jest przystosowane do przyszłego spalania gazu ziemnego z domieszką wodoru (np. 20%). Trwają też prace nad kotłami przystosowanymi do spalania czystego (100%) wodoru. Kotły na wodór mogą być przyszłością techniki grzewczej. Wynika to z europejskiej strategii neutralności klimatycznej.
Na zdjęciu: palnik w urządzeniu Viessmann, przygotowany do dostosowania się do rodzaju paliwa. Fot. Viesmann.
W 2050 roku Unia Europejska ma osiągnąć neutralność klimatyczną. W tym celu stopniowo odchodzi się od stosowania paliw kopalnych – w tym węgla i gazu ziemnego – do celów grzewczych. Proces ten nosi nazwę dekarbonizacji ogrzewania. Najczęściej mówi się o tzw. elektryfikacji ogrzewania. Oznacza to m.in. rezygnacją z kotłów na paliwa stałe (spalanie z tworzeniem CO2) na rzecz urządzeń zasilanych energią elektryczną, takich jak pompy ciepła. W 2030 roku udział energii elektrycznej w ogrzewaniu budynków mieszkalnych w UE wyniesie do 34% [1]. Drugim filarem przyszłościowego ogrzewania ma być ogrzewanie gazowe, ale z wykorzystaniem nowych gazów. Chodzi o to, by spalanie takiego gazu nie powodowało powstania CO2. Wśród takich gazów, noszących nazwę „zdekarbonizowanych” albo „zielonych”, największe szanse na powszechne stosowanie ma wodór (H2).
Ogrzewanie wodorem dopiero przed nami. Dąży się do tego, by do dostarczania wodoru do urządzeń grzewczych wykorzystywać przede wszystkim istniejące sieci i instalacje gazowe. Na razie badania i instalacje prototypowe wskazują, że istniejące sieci są przystosowane do dostarczania gazu ziemnego z domieszką wodoru do 10%. Łatwo dostosować je do zasilania mieszanką z domieszką 20-40%.
Oferowane dziś na rynku kotły oznaczone jako “gotowe na wodór” są kondensacyjnymi kotłami grzewczymi gazowymi, które przystosowane są do spalania mieszanki metan+wodór, zwykle do 20%, a czasem nawet do 30%. Zastosowanie już dziś takiego kotła może być dobrym przygotowaniem do przyszłości. Przestawienie kotła „gotowego na wodór” na pracę na mieszance będzie dla autoryzowanego serwisanta prostym zadaniem.
Trwają też prace nad kotłami „100% wodoru”. Już dziś dostępne są takie rozwiązania do zastosowań komercyjnych. Wodór i gaz ziemny mają różne własności w zakresie spalania. Wodór ma wyższą prędkość i temperaturę spalania. Zatem w porównaniu do kotła na gazy węglowe, kocioł na wodór ma inne podzespoły. Zupełnie różni się także system sterowania i kontroli palnika. Firmy grzewcze pracują nad takim rozwiązaniem, które dziś może być kotłem na gaz ziemny lub gaz ziemny z domieszką wodoru, a w przyszłości będzie łatwe do przezbrojenia na kocioł w pełni wodorowy. Ma to być łatwe i szybkie zadanie dla autoryzowanych serwisantów.
Od 2018 roku kampus Uniwersytetu w Keele (Wlk. Brytania) korzysta w swojej lokalnej sieci gazowej z gazu z domieszką wodoru 20%. Sieć zasila 30 budynków uczelnianych oraz 100 budynków mieszkalnych. Od 2021 roku (po sukcesie pilotażu) w pobliskiej miejscowości Winlaton trwają testy podobnej sieci, która zasila 670 domów, kościół, szkołę podstawową i kilka budynków komercyjnych [2, 3].
Od 2019 roku w Holandii pracuje eksperymentalna sieć oparta o osiedlową, zieloną kotłownię wodorową (100% H2). Rozwiązania techniczne dostarczyły Remeha (BDR Thermea Group) i Beakert Heating (kocioł wodorowy), a także niemiecka firma Enapter (elektrolizer). Wodór produkowany przez osiem elektrolizerów (4 m3 H2/h) zasila kotłownię gazową w piwnicy budynku. Kotły, w 100% zasilane wodorem, produkują wodę grzewczą kierowaną do 25 mieszkań [4].
Od 2020 roku w bazie RAF (Spadeadam, Wlk. Brytania) trwają testy trzech budynków, w których pracują nie tylko urządzenia grzewcze, wyprodukowane przez Baxi Heating (BDR THERMEA Group) i Worcester Bosch. 100% wodoru zasila także odpowiednio przystosowane urządzenia domowe, na przykład kuchenki [5, 6]. Bada się także możliwości wycieków w porównaniu do istniejącego ryzyka wycieków metanu. Jednocześnie w celu zwiększenie bezpieczeństwa prowadzona jest wymiana rur gazowych – z metalowych na polietylenowe, co ogranicza ryzyko wycieku.
Zasadniczym problemem związanym z ogrzewaniem wodorowym jest koszt produkcji wodoru, szczególnie tzw. zielonego.
Według dyrektywy RED II [8] wodór „zielony” powinien stać się głównym rodzajem tego gazu stosowanym w Europie.
dd says:
zielony wodór, to brzmi jak święty gral