
Choroba COVID-19 zatacza coraz szersze kręgi. Coraz więcej firm musi liczyć się z sytuacją, że zachoruje ktoś z pracowników. Choć pracodawca musi zadbać o zdrowie pozostałych pracowników, nie może „ot tak” informować ich, kto konkretnie zachorował. Pracownik chory na COVID-19 chroniony jest przez zapisy RODO.
Pracownik chory na COVID-19 ma obowiązek poinformować pracodawcę o pozytywnym wyniku testu na COVID-19. Co jednak pracodawca może zrobić z tą informacją? Art. 207 § 2. Kodeksu pracy mówi: Pracodawca jest obowiązany chronić zdrowie i życie pracowników przez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki i techniki. Sprawa wydaje się prosta – trzeba zadbać o pracowników, którzy mogli mieć kontakt z osobą zakażoną wirusem COVID-19.
Obok kodeksu pracy mamy jednak RODO. Art 9. mówi, że zabrania się […] przetwarzania danych […] dotyczących zdrowia. „Przetwarzaniem” będzie także przekazywanie tych informacji pozostałym pracownikom. RODO dodaje jednak, że ustęp ten ten nie ma zastosowania, jeśli spełnione są odpowiednie warunki. Wśród tych warunków są m.in. takie:
Europejska Rada Ochrony Danych (EROD) osobowych wydała oświadczenie, w którym pisze m.in.:
Pracodawcy powinni informować pracowników o przypadkach COVID-19 i podejmować środki ochronne, ale nie powinni przekazywać więcej informacji niż jest to konieczne.
Zatem można (a wręcz trzeba!) poinformować swoich pracowników, że w firmie jest pracownik chory na COVID-19. Ale czy można podać, kogo konkretnie dotyczy?
W prawie krajowym nie ma konkretnego umocowania, które pozwala wprost na ujawnienie danych osoby chorej na COVID-19 innym pracownikom przez pracodawcę. Zdaniem wielu prawników pracodawca powinien poinformować o przypadku choroby odpowiedni Sanepid. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich pracodawca ma wręcz obowiązek to zrobić, także jeżeli ma podejrzenie bądź zaobserwował niepokojące go objawy wirusa u pracownika.
To właśnie Sanepid ma za zadanie ustalić, kto w firmie miał kontakt z zarażonym pracownikiem. To także Sanepid powinien każdorazowo podjąć decyzję, czy do ustalenia listy tych osób trzeba ujawnić personalia chorego pracownika. Taką możliwość daje prawo krajowe – tzw. specustawa koronowirusowa. Główny Inspektorat Sanitarny, któremu podlegają Sanepidy,może określać zasady pozyskiwania i przetwarzania danych na potrzeby walki z koronawirusem.
Teoretycznie zatem pracodawca może przerzucić odpowiedzialność na Sanepid. W praktyce jednak wiemy, że Sanepidy są mocno przeciążone. Ich działania mogą potrwać, a pracodawca musi działać „tu i teraz”. Czy może więc wyprzedzić Sanepid, żeby wywiązać się z obowiązku nałożonego przez kodeks pracy? Prawnicy nie są zgodni.
Zwróćmy jednak uwagę, że w przytaczanym już art. 9 ust. 2 jednym z warunków umożliwiających przetwarzanie danych „wrażliwych” jest zgoda osoby, które te dane dotyczą:
a) osoba, której dane dotyczą, wyraziła wyraźną zgodę na przetwarzanie tych danych osobowych w jednym lub kilku konkretnych celach
Dodatkowo EROD w swoim oświadczeniu mówi, że:
W przypadkach, w których konieczne jest ujawnienie nazwiska pracownika, który zarażony jest wirusem (np. w kontekście profilaktyki), a prawo krajowe na to zezwala, pracownicy, których sprawa dotyczy, powinni zostać poinformowani z wyprzedzeniem […]
Zatem najrozsądniejszym kompromisem między prawem do prywatności pracownika a ochroną innych pracowników jest rozmowa z zarażonym pracownikiem. Pracownik zwykle wykazuje się rozsądkiem i troską o współpracowników i zgadza się na ujawnienie swoich personaliów. Może wręcz pomóc, wskazując, z kim z kolegów kontaktował się w ostatnich dniach. Dzięki temu sytuacja jest klarowna, a pracodawca nie musi „kombinować”, jak chronić swoich pracowników, pozostając w zgodzie z RODO.
Warto taką procedurę mieć przemyślaną wcześnie i poinformować o niej pracowników, by nie zaskakiwać ich w stresujących przecież sytuacji!